Jesienny spacer do Raciążka

Jesienny spacer do Raciążka

Tekst i zdjęcia Jerzy Kubrycht

[jesień 2000]

Zmęczeni "wspinaczką" na wysoki płaskowyż, na którym leży Raciążek, kierujemy się ku widocznej z daleka renesansowej wieży kościoła. W cieniu drzew można odpocząć na skwerku, gdzie ławek nie brakuje (nikt ich nie kradnie, ani nie niszczy).

Z pewną przykrością stwierdzamy, że renesansowa wieża nie bardzo pasuje do gotyckiej bryły kościoła. Otoczenie stanowią miasteczkowe domki (kiedyś Raciążek rzeczywiście był miastem.). Wszędzie wiele zieleni.

Od wschodu widok świątyni jest przeuroczy. Wyposażenie wnętrza barokowe, ale na ogół kościół jest zamknięty i możemy jedynie zerkać do środka przez kratę.

Wędrując dalej przez miasteczko zgodnie z drogowskazami dochodzimy do ruin zamku. Przechodzimy nad resztkami dawnej fosy i oglądamy szczątki wspaniałej budowli.

Obchodzimy je by spojrzeć na zamek od tyłu...

... budowla niewątpliwie była gotycka ...

... położona na skraju płaskowyżu, a więc łatwa do obrony.

Jeszcze przez chwilę spoglądamy na dziedziniec zamkowy,

pstrykamy pamiątkowe zdjęcia, wyjmujemy lornetkę

i podziwiamy piękny widok Ciechocinka.

Miejsce urocze. Odwiedziny ruin, to obowiązek wszystkich kuracjuszy.

Na szczęście "ruch turystyczny" nie jest wielki i nikt nie wpadł na pomysł postawienia tu kiosków z piwem i pamiątkami. Kuracjusze ograniczają się do pamiątkowych zdjęć na tym tarasiku widokowym.


Proponuję odwiedzić pobliskš Nieszawę