Zwykle przewodniki rozpoczynają się obszernym wstępem historycznym, geograficznym, gospodarczo-perspektywicznym i turystyczno-rozwojowym. Pozwolę sobie na maksymalne skrócenie tej prozy, której na ogół i tak nikt nie czyta.
Historia: W czasach książąt mazowieckich ciągłe najazdy plemion pruskich. Krzyżacy, czego by o nich nie mówić, odegnali Prusów i założyli wiele dobrze prosperujących miast. Po upadku Zakonu powolna stagnacja, aż najazd szwedzki doprowadził do kompletnej ruiny wiele miast i miasteczek. Zaborcy nie dbali o swoje przygraniczne tereny (granica między zaborami przebiegała nad Drwęcą), a co najgorsze, również w okresie dwudziestolecia większość opisywanych tu ziem leżała nadal "na kresach".
Geografia: Centrum naszych zainteresowań jest Pojezierze Chełmińskie i pojezierza ościenne. Typowy krajobraz morenowy z wydmami, rynnami jeziornymi, garbami, nizinnymi przełomami rzecznymi. Klimat pogodny w Toruniu, gwałtownie zmienia się w miarę posuwania się na wschód w kierunku Garbu Lubawskiego, gdzie zima trwa długo, jest bardzo ostra, a okres wegetacji o 3 tygodnie krótszy. Oprócz Torunia i Grudziądza na opisywanym terenie nie ma
zakładów przemysłowych szczególnie uciążliwych dla środowiska.
Jeśli tym "przewodnikiem" uda mi się zachęcić innych autorów do podobnych opracowań, będę szczerze ukontentowany. Zabierając przy okazji głos na temat kształtu przewodnika internetowego wyrażam pogląd, że musi to być twór żywy, możliwie daleki od formy tradycyjnej. W wielu miejscach używam "pierwszej osoby" komunikując Czytelnikowi rzeczy, których istniejąca do niedawna jawnie (a teraz w ukryciu) cenzura nigdy nie dopuściłaby do opublikowania.
Zakres tego przewodnika wykracza nieco poza granice dawnego województwa.
Wobec braku rzetelnych map muszę polecić Czytelnikowi opracowania Zarządu Topograficznego Sztabu Generalnego WP w skali 1:100000 o nazwach: "Grudziądz", "Bydgoszcz", "Inowrocław", "Iława", "Brodnica", "Ostróda".
UWAGA: odsyłacz z prądem pojawiający się w opisach szlaków pieszych przeznaczony jest tylko dla Czytelników przeglądających opisy szlaków kajakowych.
|
|
|
|
Wszystkich zainteresowanych wycieczkami rowerowymi w okolicy Torunia (i dalej) odsylam do milych i starannie opracowanych stron rowerowych
Marty Rauchfleisz
.
Mapkę tras wycieczkowych po najbliższych okolicach miasta
można obejrzeć w internetowym wydaniu Gazety
Miejskiej
Malownicza wieś wycieczkowa na trasie rezerwatów nadwiślańskich. Wzmiankowana na pocz. XII w. znalazła się we władaniu Krzyżaków. Tu w XIX w. właścicielami dóbr ostromeckich byli Schonbornowie - śmietanka junkierstwa pruskiego. W starym parku pałac (Zakład Wych. Głuchoniemych). Na skalę przemysłową eksploatowane są źródła wody mineralnej o znakomitym smaku.
Duża, uprzemysłowiona wieś lokowana na prawie chełmińskim obok istniejącego tu zamku krzyżackiego. Do rozbiorów należała do biskupstwa chełmińskiego. Kościół pochodzi z XIX w. i rozbudowany jest na fundamentach gotyckiego kościoła z XIV w. Ołtarze barokowe.
Wieś nad atrakcyjnym jeziorem Starogrodzkim (kąpielisko, biwak) - protoplasta Chełmna. Pradawny gród warowny przechodził kolejno z rąk pierwszych Piastów do rąk Prusów i wreszcie Krzyżacy utworzyli tu komturię zastępując drewniany gród murowanym, a w XVI w zamek był siedzibą starostwa niegrodowego. Po wojnach szwedzkich zrujnowany zamek rozebrano. Interesujący kościół rokokowy fundacji b-pa Stanisława Łaskiego (piękne epitafium); bardzo interesujący wystrój wnętrza."Ostrów Panieński" - w pobliżu miejscowości Kałdus, gdzie liczne stanowiska archeologiczne, a w dolinie Wisły rezerwat z dużymi skupiskami klonu polnego w lesie łęgowym.
BEZWARUNKOWO WYMAGA ZWIEDZENIA!
Najprawdopodobniej miasto zostało przeniesione przez Krzyżaków z dawnego grodu w Starogrodzie Chełmińskim na obecne miejsce. W 1233 roku Krzyżacy nadali nowozałożonemu miastu przywilej lokacyjny, odnowiony w 1251 stał się on pierwowzorem dla powstających miast krzyżackich i wielu polskich, a zwany jest "prawem chełmińskim". Chełmno było początkowo stolicą Krzyżaków na ziemiach północnych (do czasu przeniesienia głównej siedziby zakonu z Wenecji do Malborka). Początkowo było także siedzibą biskupów, którzy przenieśli się po zatargach z Krzyżakami do pobliskiej Chełmży. W XIII w miasto było kilkakrotnie oblegane i niszczone, lecz w XIV w nastąpił jego pełny rozkwit. Było Chełmno członkiem Związku Hanzeatyckiego, handlowało zbożem, wyrabiało sukna. W 1454r. Chełmno zostało przyłączone do Polski, jednak walki z Krzyżakami trwały jeszcze wiele lat. Po upadku państwa krzyżackiego zmieniła się sytuacja ekonomiczna miasta, które zaczęło tracić swe znaczenie, a wojny szwedzkie i zaraza spowodowały dotkliwe straty. Przez kilka lat Chełmno było włączone do Księstwa Warszawskiego, poza tym pozostawało pod zaborem pruskim.Akademia Chełmińska wzorowana na uniwersytecie bolońskim została założona za zgodą papieża Urbana V przez mistrza Winricha v. Knipprode i maiła być "przeciwwagą" Uniwersytetu Jagiellońskiego. Faktycznie była jednak tylko szkołą średnią, mimo że w XVI w wykładali w niej profesorowie UJ. Jedynie pod koniec swego istnienia (rozwiązały ją władze pruskie) posiadała fakultety prawa i filozofii, co nadawało jej rangę uczelni wyższej.
W okresie zaborów w Chełmnie działał silny ośrodek Towarzystwa Filomatów, polska drukarnia i księgarnia. Z miastem ściśle wiążą się nazwiska Józefa Gółkowskiego (wydawcy polskich czasopism), Ignacego Danielewskiego (literata), Walentego Fiałka (wydawcy, bibliofila), Ludwika Rydygiera (światowej sławy chirurga).
Najwspanialszym zabytkiem jest jednak renesansowy ratusz położony w środku rynku. Przepiękna attyka zakrywa dach, 3 renesansowe portale, wieża z galeryjką zwieńczona barokowym chełmem. Ratusz pochodzi z XVI w i zbudowany jest na zrębach dawnej budowli gotyckiej. 4,35m - pręt chełmiński - to obowiązująca tu niegdyś miara długości, a jej wzorzec wmurowano w ścianie wsch. ratusza. zob. także opis w ZMN
Niestety, nie ma już wzniesionego w średniowieczu potężnego ratusza na Rynku Głównym. Tu Krzyżacy ścięli chorążego ziemi chełmińskiej - Mikołaja z Ryńska, który podczas bitwy pod Grunwaldem przeszedł ze swym oddziałem na stronę polską. Zabudowa Rynku częściowo rekonstruowana po ostatniej wojnie; zachowały się dwie kamienice barokowe. Przy placu kościół farny, prezbiterium z pocz XIV w, liczne przebudowy (po zniszczeniach wojennych) spowodowały, że we wnętrzu dominuje styl barokowy (m.in. kruchta). Na przeciw kościół i gmach d. kolegium jezuickiego reprezentują architekturę baroku.
Z Rynku udajemy się w kierunku Wisły. Punkt widokowy (podwyższony sztucznie), zwany Górą Zamkową, pokrywa ślady dawnego grodziska słowiańskiego. Piękną panoramę miasta od strony rzeki tworzą dawne spichrze z XVII w, ale na fundamentach gotyckich. Przy nich odbudowana Brama Wodna. Pozostałe zabytki, to głównie architektura barokowa z licznymi przebudowaniami.
Będąc w Grudziądzu warto zwiedzić znaną twierdzę (2,5km na pn). O
jej mocy najlepiej świadczy fakt, że jako jedyna oparła się w 1807r. oblężeniu wojsk napoleońskich.
Zob. także stronę ZMN
Stąd piękny odcinek drogi do Nieszawy.
Wg. relacji naocznego świadka pałac spłonął w
ostatnim dniu kwaterowania w nim wojsk radzieckich wyzwalających Kujawy.
Dopisek:Dobiegają końca prace nad budową i rozruchem wielkiej oczyszczalni ścieków dla Bydgoszczy i pobliskiego Solca Kujawskiego. Zachęcam do odwiedzenia strony o miastach nadwiślańskich.
Przy szlakach pieszych na wschód
Kaszczorek
Dawna wieś, obecnie willowe przedmieście Torunia sąsiadujące z dzielnicą Rubinkowo, położne na malowniczym stoku doliny Wisły łączącej się tu z doliną Drwęcy. Stary gotycki kościół z XIII/XIV w. Wewnątrz ostrołukowe portale i rzeźba gotycka.
Złotoria
Wieś położona nad Drwęcą tuż przed jej ujściem do Wisły. Sąsiaduje z dzielnicą Torunia o nazwie Kaszczorek. Był to dawny gród graniczny książąt mazowieckich. Tu w XIV w. Kazimierz Wielki wzniósł zamek obronny. Zamek był ostatnim punktem oporu przeciwko Krzyżakom dowodzonym przez Ulryka von Jungingena na ziemi dobrzyńskiej. Tu król Jagiełło zwołał uroczyste spotkanie dostojników polskich, litewskich, krzyżackich i licznych zagranicznych gości w celu zatwierdzenia pokoju . A było to w rok po bitwie grunwaldzkiej. Szczątki zamku zachowały się nad Wisłą. W Złotorii gospoda, a za mostem drogowym, na brzegu Drwęcy statek rzeczny przerobiony na hotelik. (dopisek: już go rozebrano, szkoda!) z prądemLubicz
Duża wieś nad Drwęcą. Swemu granicznemu położeniu i komorze celnej (w pewnym okresie były nawet dwie) zawdzięcza swój rozwój. Tu w okresie panowania książąt mazowieckich istniał gród (zdobyty później przez Krzyżaków) i pierwszy młyn wodny. Młyny działają w Lubiczu nieprzerwanie od wczesnego średniowiecza; oczywiście systematycznie są modernizowane. W Lubiczu ujęcie wody pitnej dla Torunia i Inowrocławia. Liczne pawilony handlowe i conajmniej dwie restauracje. Płynących kajakiem oczekują tu dwie przenoski i jedno niezbyt bezpieczne bystrze pod mostem drogowym. Uwaga: pierwsza przenoska na terenie zamkniętym; chcąc zakończyć spływ musimy dopłynąć do mostu, skąd blisko do przystanku PKS, ale po niewygodnym wciąganiu sprzętu na strome zbocze nasypu. Aby dostać się do stacji kolejowej, najlepiej zaliczyć obie przenoski i lądować koło mostu kolejowego, skąd najbliżej, ale także niewygodnie. (Najlepiej jednak dopłynąć do samego Torunia).z prądemMłyniec
Wieś ładnie położona na obu brzegach Drwęcy tuż za jej dwudziestokilometrowym przełomem nizinnym w okolicy Ciechocina. Most drogowy, PKS, mały bar, uroczy drewniany zabytkowy kościółek na lewym brzegu karkołomnie meandrującej tu rzeki.Ciechocin - Elgiszewo
Dwie dość duże wsie położone na przeciw siebie nad Drwęcą, w środku jej przełomu nizinnego. Ciechocin leży na lewym, bardzo wysokim brzegu. Prawy, łagodniejszy, też dość wysoki. Wsie łączy most na szosie do Golubia. W Ciechocinie pawilony handlowe, poczta, restauracja, stary - wielokrotnie przebudowywany - kościół, siedziba władz gminnych, przychodnia lekarska; w Elgiszewie bar, bank, ogromna żwirownia i nowobudowany kościół. Miejscowi historycy próbują łączyć nazwę Ciechocin z Ciechocinkiem. Nie ma żadnych podstaw do wysnuwania teorii o migracji mieszkańców jednej z dawnych osad. Nazwa Ciechocin pojawia się na mapie Polski również w kilku innych miejscach (np. w pobliżu Chojnic).
Na północ od rzeki duży kompleks lasów, w nich, w pobliżu dwóch ogromnych zakoli Drwęcy położony jest piękny ośrodek wypoczynkowy w Okoninie z polem biwakowym, restauracją i pięknym jeziorkiem. Ponieważ w latach ostatnich dotarła tu "prywatyzacja", duża część domków kempingowych została po prostu sprzedana prywatnym osobom i na wynajęcie noclegu indywidualny turysta ma szanse niewielkie. Pieszy spacer nad jezioro polecam kajakarzom płynącym Drwęcą i spragnionym kąpieli w czystej wodzie. Odległość wynosi 400m, jeśli wylądujemy na prawym brzegu w pobliżu ostatniego wysokiego zakola za najgłośniejszym bystrzem. Zwykle udaje się zasięgnąć języka u wędkarzy. Jeśli jednak wypłyniemy już z lasu, lądujmy na prawym brzegu tuż za nim; jezioro znajduje się w odległości 800m.z prądemGolub-Dobrzyń
Połączone miasta leżą: Golub na prawym, północnym brzegu Drwęcy, Dobrzyń po drugiej stronie rzeki, która niegdyś stanowiła granicę między zaborami. W dawnym podziale administracyjnym miasto było powiatem.
Historia
Golub powstał w pobliżu brodu, gdzie początkowo istniała osada należąca do książąt mazowieckich opanowana w XIII w. przez Krzyżaków. Ci nadali osadzie prawa miejskie, zbudowali obwarowania i zamek - siedzibę komturów. Miasto, które przystąpiło (w 1454) do Związku Pruskiego, bogaciło się szybko na handlu z Polską. a po upadku zakonu utworzono tu starostwo niegrodowe. Do rozkwitu doprowadziła miasto Anna Wazówna (siostra Zygmunta III). W pewnym okresie Golub konkurował z Toruniem. Niestety wojny szwedzkie rozpoczęły powolny upadek miasta. Dobrzyń powstał w okresie największego rozkwitu Golubia jako jego rzemieślnicze przedmieście. W okresie zaborów ludność przygranicznego Dobrzynia utrzymywała się głównie z przemytu.Doskonale zachował się średniowieczny układ urbanistyczny miasta i liczne fragmenty murów miejskich. Niekiedy zapobiegliwi właściciele posesji na skraju średniowiecznego Golubia wykorzystywali solidne mury z gotyckiej cegły jako ściany nośne budowanych tu domów i przybudówek. W latach 40-tych i 50-tych władze lokalne najwyraźniej nie zwracały na te praktyki uwagi. Jak w większości miasteczek nie zachowała się orginalna zabudowa uliczek i rynku. Liczne przebudowy doprowadziły do całkowitej utraty jakiegokolwiek stylu. Cennym zabytkiem jest fara, której prezbiterium (sklepienie krzyżowo-żebrowe) datowane jest na wiek XIII. Gotyckie drzwi do zakrystii, wczesnobarokowy ołtarz główny. Na zewnątrz interesujące przypory, jedna z kaplic zwieńczona renesansową attyką, barokowe organy.
Najwspanialszym zabytkiem Golubia jest dawny zamek krzyżacki przebudowany przez Annę Wazówną w stylu polskiego renesansu. Od czasu wojen szwedzkich zamek ulegał systematycznej dewastacji. Ogromnym trudem miejscowych działaczy zamek nie tylko odbudowano, ale utworzono tu centrum kultury, które każdy turysta, czy wycieczkowicz musi odwiedzić. Zamek w Golubiu jest nie tylko muzeum, tu organizowane są liczne ciekawe imprezy, a sławę międzynarodową zyskały turnieje rycerskie.
Informacje dla kajakarzy. Lądujemy w pobliżu mostu drogowego. Stąd najbliżej do centrum Golubia i na zamek. Jeśli planujemy zakupy, proponuję kierować się do Dobrzynia, gdzie na rynku kilka pawilonów handlowych, a nieopodal targowisko miejskie.
z prądemSzafarnia
To miejscowość związana z wakacyjnymi pobytami młodego Fryderyka Chopina. Tu w dworze Dziewanowskich w wieku 14 i 15 lat mieszkał, koncertował, komponował i przede wszystkim bawił się młody Fryderyk. Relacje z pobytu redagował w formie zabawnej gazetki o tytule Kuryer Szafarski i posyłał rodzicom zamiast listów. W odbudowanym eklektycznym dworze izba pamiątek po kompozytorze. W Szafarni często odbywają się recitale chopinowskie. Do Szafarni najpraktyczniej dojechać autobusem PKS (przynajmniej do skrzyżowania w Sadykierzu - kierunek Golub - Rypin). 2km. dalej wieśPłonne
Także związana z pobytami Chopina. Uroczy kościółek gotycki z XIV w, przebudowany w XVI. Dzwonnica klasycystyczna. Wieś związana z rodem Dziewanowskich, z których dwóch było wyższymi oficerami wojsk Księstwa Warszawskiego. Na pn. od wsi grupa starych, potężnych modrzewi polskich (to najbardziej na północ wysunięte stanowisko tego gatunku) na t.zw. "Górze Modrzewiowej". Poza tym duży rezerwat Bobrowiska i Tomkowo. Wędrując na północ leśnymi drogami dochodzimy do mostu na Drwęcy w pobliżu Smolnik. Przy nim zorganizowane przez służbę leśną pole biwakowe. Miejsce godne polecenia. Mimo sąsiedztwa mostu - bardzo spokojne; z przeprawy rzadko kto korzysta. z prądem. Stąd bardzo przyjemny dojazd rowerem do Golubia prawym brzegiem Drwęcy (początkowo drogą gruntową, potem w lewo wąską drogą asfaltową - cały czas lasami).
Brodnica
To miasto jest turystom doskonale znane jako stolica Pojezierza Brodnickiego. Jako miasto stare posiada bogatą historię i sporo zabytków. Moje wrażenia z licznych pobytów w Brodnicy sformułuję krótko: "bardzo sympatyczne miasteczko doskonale wywiązujące się z roli stolicy znanego regionu turystycznego."Historia
Jak nazwa wskazuje, Brodnica swą lokalizację zawdzięcza istniejącemu tu brodowi na Drwęcy. A był to bród na ważnym szlaku handlowym Mazowsze - Pomorze. Wzmiankowana w XII w. Prawa miejskie Brodnica uzyskała w 1398 roku (zakończono obchody 600 lecia!), lecz już w tym samym roku miasto zostało kompletnie zniszczone przez Litwinów. Odbudowali Brodnicę Krzyżacy, którzy wznieśli tu niezdobyty zamek komturski, skutecznie opierający się licznym oblężeniom (m.in. Giedymina). Samo miasto w burzliwych dziejach wielokrotnie przechodziło z rąk do rąk, aż w 1479 r. zostało włączone do Polski. Stała się Brodnica stolicą jednego z powiatów (były 2) Ziemi Michałowskiej. Okres największego rozkwitu przypadł na lata zarządzania starostwem przez Annę Wazówną (1604-1625). Wojny szwedzkie rozpoczęły upadek miasta, które stało się prowincjonalnym miasteczkiem przygranicznym w zaborze pruskim (z wyj. 18 lat Księstwa Warszawskiego). W ub. stuleciu Brodnica wykorzystała szansę, którą stworzył pomyślny rozwój manufaktur tkackich. W ślad za tym "przemysłem" rozwinęły się: obróbka drewna, cegielnie, f-ka maszyn rolniczych i mały węzeł kolejowy. Po odzyskaniu niepodległości Brodnica znów stała się miasteczkiem przygranicznym co nadal hamowało jego rozwój. Obecnie ta przeszkoda przestała istnieć; miasto rozwija się i bogaci .Opis zabytków miasta zwykle rozpoczyna się od miejsca w każdym mieście najważniejszego - rynku. W Brodnicy rynek ma kształt trójkątny, na dodatek jest to trójkąt daleki od równobocznego, raczej "wydłużony". Przy najkrótszym boku widoczny z dala mały fragment dawnego ratusza: ośmioboczna wieża zegarowa z fragmentem "przyczółka". Obok rynku kościół "farny" - gotycki z XIV w. (podobnie jak ratusz). Bogaty wystrój wnętrza w tym gotyckie freski i renesansowe stalle (sklepienie gwiaździste). Świadkami dawnych obwarowań są zachowane fragmenty murów z dwoma wieżami: Mazurską i Chełmińską (pełniła funkcję bramy).. Oprócz tego barokowy spichrz przy ul Św. Jakuba. Z miastem sąsiadował zamek krzyżacki, z którego pozostała udostępniona zwiedzającym wysoka wieża - znakomity punkt widokowy. Nieopodal dawny pałac Anny Wazówny i park miejski. Kościół i klasztor reformatów reprezentują sztukę baroku i rokoka (ołtarze).
Sławnym Brodniczaninem był Ignacy Łyskowski - poeta, działacz narodowy, przew. polskiego koła poselskiego w parlamencie pruskim (zm. 1866)
Informacje dla kajakarzy. Lądujemy w centrum starego miasta przy jednym z mostów. Stąd łatwo trafić na rynek i 200m dalej położone targowisko miejskie. Nie polecam płynięcia pod prąd dopływami z jezior brodnickich z uwagi na ich zaśmiecenie odłamkami szkła i żelastwa. Być może ta sytuacja zmieni się kiedyś, ale planując wyprawę na Niskie Brodno i dalsze jeziora lepiej wynająć autodorożkę, a najlepiej rozpoczynać zwiedzanie Pojezierza w Tamie Brodzkiej. (W ostateczności odcinek z Brodnicy do Tamy Brodzkiej można przepłynąć pod prąd).Pojezierze Brodnickie
Niewielkie, ale wyjątkowe. Jego uroku nie sposób zapomnieć! Dla geografa to zwykła wysoczyzna moreny dennej z kotlinami wypełnionymi przez jeziora poprzegradzane wzgórzami moreny czołowej i zandrami. Gleby nieurodzajne, piaszczysto-kamieniste pokryte lasami. Brak przemysłu i większych skupisk ludności. Tych informacji wystarczy, by wyobrazić sobie istny turystyczny raj. W latach 50-tych jako pierwsi raj ten odkryli kajakarze. A legendarna postać naszej turystyki - Maria Podhorska-Okołów przyczyniła się do powstania nad jeziorem Bachotek stanicy wodnej (PTTK) - bazy dla wszelkich wycieczek po Pojezierzu Brodnickim. To było blisko 40 lat temu. Kilkanaście lat temu długo szukałem znanego mi z pocztówki budynku stanicy pomiędzy gigantycznymi, wielopiętrowymi domami wczasowymi ośrodka Bachotek. Znalazłem go z trudem - był wstydliwie ukryty między sąsiednimi "wieżowcami" i absolutnie do nich nie pasował.( jeszcze o Bachotku).
Przystąpmy do krótkiego, uporządkowanego opisu Pojezierza. Mieści się ono w czworokącie pomiędzy liniami kolejowymi: Brodnica - Jabłonowo, Brodnica - Nowe Miasto, Nowe Miasto - Iława, Jabłonowo - Iława. Tak się przedziwnie złożyło! Doliny rynien jeziornych mają kierunek pn.zach.-pd.wsch. (taki: "\"). Pozwolę sobie wymienić 5 ciągów jezior:
- Pierwszy: Chojno, Grzywinek, Oleczno, Głęboczek, Wądzyńskie - stanowi pd.zach. granicę i należy do dorzecza Osy;
- drugi: Niskie Brodno, Wysokie Brodno, Łąki, Sosno, Mieliwo, Głowińskie, Płociczno;
- trzeci: Bachotek, Strażym, Zbiczno, Ciche;
- czwarty: Bachotek, Strażym, Kurzyny, Robotno, Dębno, Wielkie Partęczyny, Skarlińskie;
- piąty: Gryźliny, Studa, Lekarty, Kakaj, Dębno, Wielki Staw - na strudze Laka w dorzeczu Osy.
Za wyjątkiem ciągu pierwszego (a może i bez tego wyjątku - sprawy nie badałem), wszystkie pozostałe są szlakami kajakowymi. Ciąg czwarty łączy rzeczka Skarlanka o prądzie niezauważalnym. Stanowi ona główną arterię kajakową. Do najpiękniejszych jezior należą: Wielkie Partęczyny, Zbiczno, Bachotek, Ciche, Sosno, Mieliwo, Kakaj. Służba leśna udostępnia wiele pól namiotowych. Od lat działają kempingi w Bachotku, Wielkich Partęczynach i w Zbicznie. Mimo, że Pojezierze Brodnickie najlepiej zwiedzać kajakiem, omówimy tu znakowane (i nie tylko znakowane) trasy piesze (dostępne oczywiście także dla cyklistów).
- Szlak zielony. Prowadzi z Brodnicy wzdłuż czwartego ciągu jezior. Dogodnym punktem startowym jest Tama Brodzka (dojazd koleją lub autobusem, bufet). Tu do Drwęcy uchodzi Skarlanka - główna arteria wodna na Pojezierzu. Od 2 lat działa tu wyremontowana zastawka. Kajakarze muszą niestety przenosić swój dobytek. Idziemy wzdłuż jeziora Bachotek na północ pozostawiając je po lewej ręce (czyli idziemy brzegiem wschodnim). Wygodna droga leśna prowadzi nieopodal ośrodka UMK w kierunku położonego kilka kilometrów dalej kempingu Bachotek. Ładne widoki na jezioro i wyspę. Po przeszło 2 km dalszego spaceru dochodzimy do jeziora Strażym. W miejscu gdzie Skarlanka wpływa do jeziora, osada Grzmięca z tartakiem wodnym. Kajakarze nie unikną tu drugiej przenoski.Tu nad jeziorem pole namiotowe Na wysokim brzegu rosły niegdyś dwa bliźniacze dęby "Adam i Ewa", niestety kilkanaście lat temu po groźnej burzy z piorunami Adam owdowiał. Nasza dalsza trasa wiedzie pięknymi lasami aż nad największe jezioro Wielkie Partęczyny. Tam kemping i kąpielisko, a dalej dochodzimy nad jezioro Skarlińskie i wycieczkę można zakończyć w Iławie lub Nowym Mieście, lub dotrzeć do Biskupca szlakiem opisanym bezpośrednio niżej.
- Szlak nieznakowany. W okolicy jeziora Skarlińskiego kierujemy się do wsi Lekarty malowniczo położonej na wysokim brzegu jeziora Lekarty. Idziemy w dół zostawiając wieś i jezioro po prawej ręce gruntowożwirową drogą do Biskupca (nie szosą - w centrum wsi, koło remizy jest drogowskaz). Za wsią przechodzimy przez murowany most nad strugą Laką. Stąd po lewej widać następne jeziorko leśne. Struga Laka łączy jeszcze kilka takich jeziorek, ale pieszo do nich nie dotrzemy. Wędrujemy w/g mapy obchodząc podmokły las z prawej strony, a pierwszą napotkaną drogą gruntową (eksploatowaną przez miejscową ludność) dojdziemy (w lewo) do następnego mostku/przepustu nad strugą w miejscu spiętrzenia wody w ostatnim z jeziorek. Dalej struga, początkowo rącza, meandruje w niedostępnym bagnisku (można wykorzystać okres wiosennego przyboru wody i zaryzykować zwiedzenie tego przepięknego fragmentu trasy wodnej kajakiem). Naszym zadaniem jest dotarcie do szosy Skarlin - Biskupiec i tam odnalezienie dalszego ciągu Laki. Idąc dalej jej lewym brzegiem dochodzimy do jednego z najpiękniejszych jezior. Nazywa się
Kakaj. Nazwa to niezbyt apetyczna, ale przekonajmy się, że bywają w naszej geografii nazwy całkowicie mylące. Dalej przepiękny odcinek kanału prowadzi na jezioro Dębno. Tu pole namiotowe i kąpielisko, a dalej piękne, rybne jezioro Wielki Staw. Najlepiej obejść je z prawej strony. Wygodnie dochodzimy do wsi Bielice skąd 1km do stacji Biskupiec Pomorski na linii Toruń - Olsztyn.
Uwaga. Godnym polecenia jest miejsce biwakowe nad wschodnim brzegiem jeziora Lekarty na jednym z dwóch gospodarstw agroturystycznych. Dojście ze wsi Lekarty. Obok remizy wychodzą ze wsi drogi do Biskupca (na opisanym wyżej szlaku) i do Jamielnika. Ta ostatnia po niecałym kilometrze zagłębia się w las i tu możemy wybrać jeden z biwaków agroturystycznych, np Bogdaniec
- Szlak żółty Oddziela się od szlaku zielonego w okolicy Bachotka i prowadzi nad jez Strażym do jeziora Zbiczno, nad którym znany ośrodek wypoczynkowy z restauracją i piękną plażą, dawny POSTiW - obecnie Kemping Pod Sosnami. Na przeciwległym brzegu tego jeziora działa prywatny kemping "ekologiczny" - bez pięknej plaży, za to cichy i spokojny.
Ośrodek "Pod Sosnami" położony jest na przesmyku między jeziorem Zbiczno a maleńkim jeziorkiem Kochanka. Zdjęcia sprzed 40 lat świadczą o tym, że Kochanka była uroczym jeziorkiem leśnym, niestety realizatorzy planowej polityki leśnej przed 30 laty całe jeziorko dokładnie "ostrzygli" i sprawiało ono bardzo smutne wrażenie. Czas robi swoje - Kochanka znów otoczona jest młodym lasem i za 50 lat inny szaleniec może zarządzić następne postrzyżyny. Dalej szlak wiedzie nad jezioro Ciche. Całe w lesie z dużą wyspą - prześliczne. Cel wypraw kajakowych. Dalej odwiedzamy jezioro Głowińskie i kończymy trasę w Ostrowitem (PKP).
- Szlak czarny. Wraz z żółtym prowadzi z Bachotka nad jezioro Zbiczno, dalej przez wieś Zbiczno nad długie, rozczłonkowane jezioro Sosno i nad nim, i przedłużającym je jeziorem Mieliwo, do wsi Górale (kościół drewniany z XVIIIw) i do Jabłonowa (PKP).
Opisane wyżej trasy piesze nie uwzględniają pierwszego ciągu jezior. Jest on mniej atrakcyjny z powodu znacznie mniejszego zalesienia, aliści warto wybrać się na wycieczkę nad duże jezioro Wądzyńskie, gdzie oczekuje na nas kemping. Wszystkie opisane trasy wiodą nad rzeczkami i jeziorami i mogą być z powodzeniem zwiedzane z kajaka, do czego szczególnie zachęcam.
Szlaki wodne
Stare Jabłonki - Tama Brodzka
Drwęca nadaje się do spływów powyżej jeziora Drwęckiego, nad którym leży Ostróda, ale z uwagi na trudny dojazd i pewne uciążliwości tego odcinka wybrałem rozwiązanie bardziej komfortowe: wodowanie na jeziorze Szeląg Mały i spływ Szelążnicą. Bardzo wygodny dojazd do Starych Jabłonek na linii Toruń - Olsztyn., a od stacji do miejsca wodowania asfaltowa uliczka, po której wózek ze sprzętem sam jedzie. Wodujemy na jeziorze Szeląg Mały z łąki za kortami koło wypożyczalni sprzętu. Jeśli zamierzamy skorzystać z usług stanicy wodnej, dojdziemy do niej od stacji drogą przy torach - stanica jest położona w pobliżu przesmyku między jeziorami. Szeląg Mały, to jeziorko bardzo ładne, szkoda, że nieco przeludnione. Na Szeląg Wielki przepływamy krótkim kanałem obok stanicy. Jezioro wita nas przeciwnym wiatrem (wiatry na jeziorach zawsze są przeciwne), który być może ucichnie wieczorem. Jezioro jest długie, co widać na mapie i bardzo ładne, co z mapy trudniej odczytać. Na lewym brzegu znalazłem wyznaczone pole biwakowe, być może jest ich więcej, atrakcyjna jest końcowa część akwenu - cała w pięknym lesie. Po zwiedzeniu jeziora szukamy wypływu Szelążnicy w połowie zachodniego brzegu. Właściwie nie trzeba specjalnie szukać - wypływ jest z daleka widoczny. W chwilę po wpłynięciu decydujemy, czy płynąć dalej rzeką, czy kanałem. Wybierzmy rzekę, co wymaga skręcenia w prawo na pobliskim rozwidleniu dróg wodnych. Rzeczka zwie się Szelążnica. Po paru godzinach miłego spływu w lesie bez przeszkód osiągamy jezioro Pauzeńskie koło Ostródy. Ładne, ale nie zachęca do pobytu z uwagi na bliskość miasta i hałaśliwą szosę. Krótkim kanałem z czynną śluzą wpływamy na jezioro Drwęckie. Płyniemy prosto zbliżając się w końcu do lewego brzegu. Z prawej odnoga jeziora (z dużą wyspą) prowadząca do wsi i ośrodka Piławki (kemping, wypożyczalnia sprzętu). Przepływamy w lewo pod mostem kolejowym i znajdujemy się na drugiej odnodze jeziora. Wypływ Drwęcy na samym końcu odnogi po lewej, ale na przepłynięcie odnogi potrzebujemy kilku godzin. Brzegi mało gościnne, w całości zalesione.. Pod koniec upalnego lata "przerost" roślinności podwodnej może stanowić istotne utrudnienie w spływie, a w zwężeniach trasa przypomina łąkę z małymi oczkami wodnymi. (Tak było w sierpniu 1994.)
Na lewym brzegu początkowo zabudowania Ostródy, dalej las, na prawym - cały czas lasy. Tuż za miastem na przeciwległym brzegu wypływ Kanału Elbląskiego, z daleka widoczny dzięki oznakowaniu. Tuż przy nim ładne miejsce na biwak pod dziką jabłonią. W połowie sierpnia namioty - zmieszczą się najwyżej trzy - bombardowane są spadającymi jabłuszkami, bardzo małymi, ale smacznymi. Kanał prowadzi do Miłomłyna (2 śluzowania), gdzie kilka ładnych jezior w najbliższym sąsiedztwie i skrzyżowanie dróg wodnych: do Elbląga, do Iławy (przez Jeziorak) i do Ostródy (skąd przybyliśmy). Jezioro Jeziorak łączy się z Drwęcą rzeczką Iławką (szlak kajakowy). Zanosi się na propozycję wydłużenia trasy naszego spływu... Nie. płyńmy raczej Drwęcą, a na wędrówki kanałami poświęćmy odrębną wycieczkę. Mimo wszystko zachęcam do zwiedzenia małego fragmentu kanału (na przykład do śluzy Piławki i z powrotem). Gdy osiągniemy koniec odnogi, warto zażyć kąpieli przy wielkiej łące, na prawym brzegu.
Drwęca płynie leniwie do dużej wsi Samborowo. Jest PKP, poczta i sklepy. Jest także przenoska przez tory kolejowe - niewygodnie. Dalej aż do Lubicza żadnych przeszkód stałych nie ma. Woda w rzece czysta, nadaje się do kąpieli, ale nie polecam jej do gotowania. Drwęca płynie żwawo w otoczeniu pól, lasów, łąk. Przy brzegach często pojawiają się łozy, lub bardzo wysokie trzciny.Niekiedy trafiają się bardzo długie odcinki zupełnie proste - to efekt radosnej działalności władz PRL, które postanowiły zlikwidować na rzece niepotrzebne dla gospodarki socjalistycznej zakręty, które na dodatek przeszkadzały w pracach na polach PGRów. Dla ochrony zniszczonych w ten sposób tarlisk ogłoszono Drwęcę rezerwatem ichtiologicznym na całej jej długości. (Ochrona nie dotyczyła starorzeczy, które zresztą zostały trwale odcięte.)
Odcinek rzeki do Nowego Miasta Lubawskiego oznaczony jest dwoma gwiazdkami w drukowanych przewodnikach kajakowych. Trzy gwiazdki pojawią się nieco dalej, ale tam woda nie będzie już tak czysta. (Proszę się nie obawiać, nie będzie brudna i wierzę, że jeszcze w tym tysiącleciu w Drwęcy będzie można zażywać bezpiecznie kąpieli na całej jej długości.)Dopisek 2002:Biwaków wyznaczonych brak, lub są z wody niewidoczne. Wyjątkiem jest duża łąka za ujściem Iławki (brzeg prawy). Można rozbić namiot na gruncie prywatnym (za zgodą właściciela), lub na "bezpańskich" błoniach.
Trochę przesadziłem...
Wieczorem nocujmy koniecznie przed Nowym Miastem, gdyż dalej przez kilka godzin brak dobrych biwaków (można powiedzieć, że w ogóle ich nie ma). Wiele spływów biwakuje na lewym brzegu 2 godz. za miastem na pierwszym możliwym biwaku w zapadających ciemnościach, po czym rano budzi ich syrena fabryczna z prawobrzeżnej fabryki płyt betonowych. Doświadczyłem tej przyjemności ja sam, i wielu moich znajomych przyznało się do podobnej przygody.
Uwaga. Tu kończymy rozdział o Drwęcy powyżej Nowego Miasta (środkowy bieg rzeki). Dolny bieg opiszę niżej, a teraz odsyłam Czytelnika do opisu tras wodnych Pojezierza Brodnickiego (bezpośrednio niżej). Jeśli ktoś chciałby ominąć jeziora brodnickie, niech wybierze wariant B (ale przynajmniej na Bachotek trzeba wstąpić!)
Kajakiem zwiedzamy Pojezierze Brodnickie
Opis tras kajakowych musi być z konieczności uzupełniony opisem regionu i miejscowości przygotowanym wyżej dla piechurów. Oprócz Pojezierza zerknijmy do opisów Brodnicy, Tamy Brodzkiej, czy A. lądowanie w Nowym Mieście i transport sprzętu autodorożką nad pobliskie jezioro Skarlińskie (ok 5 km) i spływ Skarlanką do Tamy Brodzkiej ( z wycieczkami bocznymi),
B. zwiedzanie Skarlanki pod (niewyczuwalny) prąd zaczynając w Tamie Brodzkiej.
(Innych wariantów jest więcej, ale trudno je polecać). Wybór wariantu musi zależeć od rodzaju sprzętu i możliwości jego transportu. Wyśmiewane przez "prawdziwych wodniaków" kajaki pneumatyczne pozwalają na swobodne zmiany trasy, gdyż cały dobytek turysty mieści się w plecaku i na małym wózku. Posiadacze kajaków "nierozbieralnych" powinni zawczasu zatroszczyć się o środek transportu, ale tylko w wypadku wyboru innego wariantu trasy.
Wariant A
Wodujemy na jez. Skarlińskim, które położone jest raczej z dala od serca Pojezierza; jest dość długie, ale w większej części bezleśne. Dalszy odcinek Skarlanki jest niestety dość uciążliwy. Wszystko zależy od ilości wody, od ilości wiatrołomów i od pracowitości poprzednich spływów. Jedno jest pewne: mamy do pokonania kilkukilometrowy odcinek śródleśnej rzeczki, czystej i (prawie) dziewiczej. Jeśli nawet przeprawa (holowanie) zajmie nam dwa dni, na pewno będą to dni, do których chętnie będziemy wracać wspomnieniami. Wielkie Partęczyny, to największe i bardzo piękne jezioro na naszym szlaku. Połączone jest kanałem z Małymi Partęczynami i z jeziorem Łąkorz.[To jezioro z kolei było połączone z jeziorem Głowińskim. Aliści od kilku lat nowe przewodniki nie wymieniają możliwości dopłynięcia do jeziora Głowińskiego. Sprawa zasługuje na zbadanie, gdyż niewielka odległość jeziora Głowińskiego od jeziora Mieliwo umożliwia zwiedzenie drugiego ciągu jezior bez specjalnego organizowania transportu.]Nad Wielkimi Partęczynami zatrzymajmy się dwa dni. Jest kemping, restauracja i piękna plaża. Doskonała baza do wycieczek po mocno rozczłonkowanym jeziorze. Po odpoczynku Skarlanka wiedzie nas przez jeziora Dębno, Robotno, Kurzyny (oczywiście ciągle w lasach). Zbliżając się do osady Gaj-Grzmięca mijamy drewniany most na drodze leśnej i wypatrujemy kanału do jeziora Strzemiuszczek - po lewej, w połowie drogi między mostem, a zastawką. Kanał jest trudny do zauważenia, za to łatwy do przebycia. Jeśli dopłyniemy do przeciwległego końca jeziora Strzemiuszczek, możemy pieszo przejść się nad urocze jezioro Retno. Po przenosce w Grzmięcy znajdziemy się na jeziorze Strażym. (zob. trasa piesza)
dodatek: O odkrywczej wyprawie na jezioro Głowińskie.Strażym jest węzłem dróg wodnych po Pojezierzu. Na przeciwległym brzegu jeziora, nieco z lewej, za półwyspem wypływ Skarlanki rozlewającej się tu bardzo szeroko i pełnej nenufarów, ale my koniecznie zróbmy wycieczkę boczną na jezioro Zbiczno i Ciche. Płyniemy przy prawym brzegu obok pola namiotowego i dalej krótkim kanałem na jezioro Zbiczno. Po prawej ośrodek "Pod sosnami" z plażą, sklepem i restauracją (zob. trasa Piesza). Jezioro skręca w prawo, wpływamy na główne ploso i zazwyczaj spotykamy tu wysoką falę i przeciwny wiatr. Na lewym brzegu oddalone zabudowania wsi Zbiczno, a dalej las; prawy brzeg cały czas zalesiony. Na końcu jeziora wyspa, którą zostawiamy po prawej ręce i dopływamy do ujścia kanału (na wprost). Po prawej stronie pole biwakowe, niestety dość hałaśliwe, bo tuż przy szosie z Brodnicy do Łąkorza. Po godzinie osiągniemy jezioro Ciche, ale w 1/3 kanału musimy przeciąć małe leśne jeziorko, które zwykło sprawiać płynącym jakieś drobne przykrości. Przy niskim stanie wody są to "kaktusy", a w ubiegłym (1996)roku, mimo że woda była wysoka, zatrzymała mnie wielka, pływająca wyspa zielska, która nie dawała się ani odepchnąć, ani ominąć. Pomogło dopiero jej zatapianie, które wymagało niestety wyjścia ze statku, przepchnięcia go dalej we właściwym momencie zanurzenia wyspy i wskoczenia z powrotem. Za jeziorkiem kanał nieco zwęża się, ale płyniemy bez przeszkód. Linia energetyczna wskazuje połowę tego ostatniego odcinka.Zwiedzamy jezioro Ciche. Piękna wyspa, pole namiotowe w końcowej części tego jeziora o wysokich w 100% zalesionych brzegach.
Wracamy na Strażym i po zwiedzeniu jego dzikiej pd.-wsch. części płyniemy bez przeszkód na Bachotek (niski most nad rzeczką może sprawić kłopot przy wysokiej wodzie).(zob. trasa piesza).Jeśli zamierzamy tu zakończyć spływ, lądujemy tuż przed mostem drogowym przy ruchliwej szosie, którą 800m do stacji Tama Brodzka.
Wariant B.
Płynąc Drwęcą z Nowego Miasta mijamy po godzinie położony na wysokim lewym brzegu Kurzętnik, a dalej opływamy widoczne już z dala wzniesienia na prawym brzegu rzeki. Z lewej ujście Brynicy. Krajobraz staje się coraz dzikszy,
rzeka w kilku miejscach podmywa wysoki zalesiony prawy brzeg.
Za najwyższą taką skarpą (na górze ślady okopów z czasu ostatniej wojny) widoczne na rzece mosty drogowy i kolejowy. Tuż przed nimi skręcamy w prawo do ujścia Skarlanki. Na krótkim odcinku rzeczki prowadzącej do jeziora Bachotek napotkamy betonowy most drogowy (za nim ew. lądowanie dla kończących tu spływ) i wyremontowaną po kilkudziesięciu latach bezczynności zastawkę. Bez niej dolna część jeziora posiadała wyraźny prąd, który niezauważalnie podmywał lewy brzeg jeziora kradnąc między innymi piasek z kąpieliska ośrodka UMK.
W opisywanym wariancie płyniemy pod prąd (jest tak słaby, że trudno go zauważyć) przez Strażym na jezioro Wielkie Partęczyny, tak jak w wariancie A, lecz w odwrotnym kierunku i nie próbujemy forsować górnego biegu Skarlanki, by przedostać się na jezioro Skarlińskie - jezioro to nie jest godne takiego trudu. Proponuję uzupełnić ten wariant wycieczki po Pojezierzu zwiedzaniem drugiego ciągu jezior: Mieliwo, Sosno, Wysokie Brodno, Niskie Brodno. Potrzebny będzie nam transport sprzętu na jezioro Sosno, lub Mieliwo długości ok 3km. Możliwy jest przerzut z osady Koń w okolicy jeziora Cichego na Mieliwo, lub z jeziora Zbiczno na Sosno. Na ciągu drugim znajdziemy kilka pól biwakowych, wiele pięknych lasów, zatok i chyba więcej ciszy niż nad Skarlanką (choć sama rzeczka jest cicha i przeurocza, aliści na jeziorach w upalne południe może być różnie). Wariant uzupełniający ma jedno miejsce, które wymaga pieszego rekonesansu. Za jeziorem Sosno wpływamy na jezioro Łąki, a dalej powinno być jezioro Foluszek, ale tu rządzą ludzie, nie przyroda, a ludzie hodują tu ryby, co czasami wymaga całkowitego "spuszczania wody", lub innych trudnych do przewidzenia zabiegów. Jeśli przeskoczymy to miejsce, znajdziemy się na połączonych Brodnach, które posiadają połączenie z Drwęcą, ale lepiej zawczasu dobrze je obejrzeć. Niskie Brodno sięga do granic Brodnicy i znalezienie autodorożki nie jest problemem. Transport zmechanizowany pozwoli nam zaoszczędzić czas na zwiedzanie miasta i zakupy.
Drwęcą z Brodnicy do Torunia
Ponieważ znaczna część tego opisu została włączona do przewodnika po trasach pieszych, proszę korzystać z odsyłacza z prądem
który kierować będzie Czytelnika do właściwych akapitów opisu trasy.
Drwęca długo nie może oddalić się od Brodnicy, wraca w pobliże miasta kilkakrotnie. Jest szersza i bardziej urozmaicona niż powyżej Nowego Miasta. Początkowo może nieco monotonna, ale niedługo. Na obu brzegach pojawiają się lasy. Im bliżej Golubia, tym ładniej. Proponuję biwak przed mostem w Smolnikach z prądem. Dalej do Golubia lasy i pola. Dwie bardzo długie wyspy po prawej. Przed laty można było płynąć z prawej strony, dziś jest to niemożliwe, wyspy skazane są na trwałe połączenie z lądem. Tuż przed Golubiem wyspa nadająca się na biwak "podmiejski" z widokiem na zamek. z prądem. Za mostem w Golubiu monotonny odcinek spływu przez ponad godzinę, aż wreszcie wpływamy do lasu, a w rzece pojawiają się niegroźne bystrza. Należy jednak bacznie wypatrywać podwodnych głazów, jest ich na tym odcinku sporo. To już przełom Drwęcy. Krajobraz dość dziki. Podmyte zakola w wysokim lesie. W zasadzie nie ma przeszkód, o ile wichury nie przewrócą podmytych drzew.z prądem . Płynąc dalej mijamy Ciechocin i Młyniec. To już koniec przełomu, ale nadal bardzo ładnie. z prądem Wielką Wisłą dopływamy do Torunia. Za mostem kolejowym lądujemy na lewym brzegu (na wyspie) koło przystani "Budowlanych" i podziwiając panoramę miasta zwijamy ekwipunek. Stąd najbliżej do dworca Głównego. (Można płynąć dalej przez Malbork do Elbląga i kanałem wrócić z powrotem na opisany szlak. Można oczywiście zaczynać długi spływ w Toruniu, ale z trasy tej korzystają przede wszystkim żeglarze docierający na Jeziorak. Wierzę, że czystość Wisły poprawi się do tego stopnia, że zalecanym końcem spływu będzie Grudziądz - zakończenie pięknego, przełomowego odcinka wielkiej wody poniżej Torunia. )Tajemniczy szlak Osy
Z całą pewnością Osa zasługuje na to, by nią płynąć. Niestety poza zabytkowym przewodnikiem kajakowym po Polsce nie znalazłem żadnego opisu tego szlaku. Na mapie 1:100000 "Iława" wzdłuż rzeki naniesiono niebieskie kropki (w/g legendy tak oznaczany jest szlak kajakowy) aż do granic mapy; wszelako na mapie 1:100000 "Grudziądz" Osa żadnych kropek nie ma. To drobne niedopatrzenie WZK usuną w następnych wydaniach, o ile kiedykolwiek zakończą wydanie aktualne. (Poprzednie wydanie mapek 1:100000 zostało przerwane z niewiadomych powodów.) Postanowiłem po prostu przepłynąć rzekę z aparatem fotograficznym i grubym notesem, a przed tym wybrałem się samochodem na rekonesans do wsi Czachówki, gdzie długo szukaliśmy zaznaczonego na mapie rzecznego szlaku kajakowego. Niestety, rzeka Osa płynie zapewne zupełnie innym korytem i to od przeszło 100 lat, co uszło uwadze kartografom wojskowym. Znaleźliśmy rzekę w jej mapowym korycie dopiero kilkanaście kilometrów dalej. Toczyła wiele wody, która wcale nie sprawiała wrażenia brudnej. Ponieważ nie odnalazłem punktu startowego, wyprawę odłożyłem na lata przyszłe. Solennie obiecuję napisać o Osie więcej, gdy tylko będę dysponować zweryfikowanym materiałem.
Szlak 11 jezior
Ten piękny, krótki szlak kajakowy - bardzo uciążliwy - polecam wyłącznie wytrawnym turystom, którzy nie boją się przeszkód na trasie spływu. W zasadzie szlak zaczyna się w Gryźlinach, w pn. wsch. części Pojezierza Brodnickiego, ale ponieważ dwa pierwsze jeziora są bezleśne, a po nich czeka płynących dłuższa (1km.) przenoska, przeto warto zaczynać spływ od jeziora Lekarty w pobliżu wsi Lekarty. Trasa spływu wiedzie piątym ciągiem jezior Pojezierza Brodnickiego. Zaproponowałem wzdłuż tych jezior również szlak pieszy, którego opis powinien uzupełnić dalsze informacje dla kajakarzy.
Podana wyzej informacja o przenosce z jeziora Studa na jezioro Lekarty wymaga zweryfikowania. Płynąc szlakiem przed laty nie znaleźliśmy kanału do jeziora Lekarty. Stało się tak dlatego, że woda ze Study wypływała wieloma "rozgałęzionymi" strumyczkami bez wyraźnego koryta i wybraliśmy obnoszenie prawym brzegiem tego "rozlewiska". Trzeba było przejść kawałek drogą gruntową po lewej stronie i dalej w lesie wypatrzeć strome zejście do położonego w dole "kanału". Zależnie od warunków płynięcie kanałem jest dość uciążliwe do bardzo uciążliwego. Wyraźnie brak chętnych do jego sprzątania.
Piękny jest widok Lekart z tafli jeziora. Na wysokim łagodnym stoku malowniczo porozrzucane zabudowania wsi. W zwężeniu jeziora suszą się sieci rybaka. Dalsza część jeziora pokryta grążelami kryje wypływ strugi w "przeciwległym narożniku", tuż na prawo obok szopy rybaka (o ile ta budowla jeszcze stoi).
Dopisek z roku 2002. Nie ma juz rybaka, nie ma jego sieci, nie ma szopy. Zostaly ruiny skrzyni węgorzowej. Gospodarzem jest tu teraz PZW.
Z pewnym trudem płyniemy pod ceglanym mostem, przeciągamy sprzęt obok skrzyni rybackiej i po chwili czeka nas wyjątkowo spokojny, relaksowy i piękny odcinek kanału łączącego kilka jeziorek leśnych. Zupełnie jak na uczęszczanych szlakach Pojezierza, ale tu jeziorek jest więcej i tu nie spotkamy ani wędkarzy, ani żadnego skrzypiącego roweru wodnego. Tu króluje cisza i mimo woli zaczynamy rozmawiać półgłosem. Nie ma problemu z wypatrzeniem wypływów rzeczki z kolejnych jeziorek. Gdy dobijemy do drogi za ostatnim z nich, żałujemy, że to już koniec miłego relaksu.
Jeśli pogoda jest pewna, jeśli pora nie jest zbyt późna, jeśli stan wód jest wysoki, jeśli dysponujemy sporym zapasem energii - płyńmy dalej. Inaczej musimy zbadać trasę przenoski (a będą tego ze trzy kilometry) i/lub zorganizować transport. Przed laty płynąłem tędy z córką małym kajakiem "dmuchanym" nie wiedząc nic o dalszym odcinku. Skoro ktoś nazwał ten szlak szlakiem 11 jezior, zapewne tędy płynął, a ponieważ do pełnego bilansu brakowały jeszcze trzy jeziora, należało brnąć dalej. Na nasze szczęście stan wody był bardzo wysoki, co ułatwiło zadanie. (Jeszcze lepiej byłoby płynąć na początku maja, a nie pod koniec czerwca) W każdym razie nigdy i nigdzie nie widziałem opisu szlaku, a jedyną wskazówką była notka w przewodniku kajakowym po dorzeczu Drwęcy o początku szlaku w Gryźlinach, o ilości jezior i jego przynależności do dorzecza Osy [Eugeniusz Sperski, "Drwęca i jej dorzecze", 1974].
Płyńmy wreszcie! Rączy potok meandruje tworząc w podmokłym lesie karkołomne zakręty, w których kajak nie zawsze chce się zmieścić. Znikoma (lub żadna) ilość spływów zmusza nas do conajmniej kilkunastu przeciągań przez nieuprzątnięte zwały. Gdy las się przerzedza, jest trochę czyściej, potok meandruje między brzegami rozszerzającej się doliny, a przy każdym dopłynięciu do zakola pod lasem drżymy na myśl o możliwej następnej przeszkodzie. Wreszcie wpływamy na teren wielkiego mokradła - wygląda ono na zarośnięte niemal całkowicie dawne jezioro, ale sztucznie "podpiętrzone". Roślinność wodna (mokradlana) przybiera tu bardzo interesujące formy. Żałowaliśmy, że nasza znajomość botaniki była tak pobieżna, że znacznej większości roślin nie potrafiliśmy ani nazwać, ani sklasyfikować. Byłoby pięknie, gdyby można było płynąć. Niestety jest coraz trudniej; pojawiają się coraz dłuższe i częstsze pola kaktusów (wiemy, że to osoka aloesowata, ale czemu jest jej tak wiele?). Odcinki wolne od osoki są coraz krótsze, a na dodatek kajak hamuje na nowej przeszkodzie. To glony, w postaci wyjątkowo cienkich niteczek, a tak gęstych, że po zanurzeniu i odepchnięciu wiosła, wyjmujemy je z wielokilogramową brodą zieleniny, a kajak cofa niwecząc nasz wysiłek. Wiosłowanie staje się koszmarem, ale nie martwmy się, to już biegun niedostępności naszego szlaku. Dalej będzie tylko trochę trudniej, ale coraz bliżej do celu, którym jest szosa ze Skarlina do Biskupca. Gdy usłyszymy z daleka warkot ciężarówki, jesteśmy uratowani!
Mamy przed sobą Kakaj, Dębno i Wielki Staw. Ostatni zbiornik do kąpieli nadaje się najmniej z uwagi na mętną wodę (jest to zbiornik sztuczny), ale jego końcowy zwężający się odcinek - bardzo piękny. Najpiękniejszym bezsprzecznie jeziorem na szlaku jest Kakaj, a jego krótkie połączenie z Dębnem zasługuje na uwiecznienie (pędzlem, wierszem, kamerą, czym kto może). Nad Dębnem kąpielisko i mało jeszcze znany kemping leśny. W pobliskiej wsi Gaj - sklepy. Lądujemy w Bielicach, skąd 1 km. do stacji kol. Biskupiec Pomorski.(Niestety lądowanie jest niewygodne, gdyż nowy właściciel zakładu wodnego hoduje kaczki ograniczając swobodę nie tylko ptaków, lecz i kajakarzy systemem siatek drucianych. Pieszy rekonesans nieodzowny.)
Dopisek 2002:Kierujemy się dalej do Nowego Miasta przecinając Pojezierze Brodnickie.
Kościół w stanie poważnego zagrożenia oczekuje na remont. Ogrodzony jest deskami, a tablice zabraniaja zblizania się do ruiny. Taki stan może trwać bardzo długo - władze gminy same zabytku nie uratuja, a do województwa bardzo daleko...
Dopisek 2002:
Niestety, po parkingu nie ma już śladu. Nikt go nie konserwował i terenik zarósł wysoką trawą i krzaczkami. Kiedyś były tu wiaty, stoliki i ławeczki. Dziś miejsce to poznamy po znakach ograniczających prędkość do 60 km/godz. na zakrętach, a tuż za nimi przystanek warunkowy PKS.
![[jezioro]](F/gorzno1m.jpg)
![[z tarasu hotelu]](F/gorzno0m.jpg)
Uzdrowisko inowrocławskie może konkurować z Ciechocinkiem. Tutejsze solanki jodobromowe mają niespotykane w Europie stężenie aż 31%. Inowrocław także posiada (od roku) małą tężnię zbudowaną na wzór ciechocińskiej. Specjalizacja sanatorium inowrocławskiego podobna jak ciechocińskiego (gościec, choroby układu krążenia, trawienia, oddechowego, choroby kobiece i geriatria).
zamiast przewodnika, opowiesc wedkarska.da capo ...