 |
Od Nieszawy po Toruń przy lewym brzegu Wisły ciągną się
podziemne źródła słonej wody. Od najdawniejszych czasów wykorzystywano
solankę w Słońsku, który dziś jest przedmieściem Ciechocinka, choć dawniej
był samodzielnym
miastem królewskim. Najbardziej znanym źródłem jest ciechociński "grzyb".
|
 |
"Warzenie" soli polegało zawsze na odparowaniu wody z
solanki. Pierwszym etapem jest zagęszczanie solanki bez "energochłonnego"
podgrzewania. Budowano w tym celu tężnie, gdzie, jak nazwa wskazuje,
solanka gęstniała. Tężnia, to gigantyczna ażurowa konstrukcja z bali
drewnianych.
|
 |
Budowle rzeczywiście ogromne, bo dlugości wielu setek metrów,
wysokości kilkunastu, szerokości nieco mniejszej. W połowie tężni numer 1
wejście na górę, gdzie (za drobną opłtą) można obejrzeć zabytek i
porozmawiać z dyżurującym przewodnikiem. Solanka pompowana jest do dwóch
drewnianych rynien biegnących przez całą długość urządzenia.
|
 |
Zabytkowej konstrukcji drewniane zawory pozwalają wypuszczać solankę
małymi strużkami. Spada ona po prostu w dół ...
|
 |
... i tu jest kierowana do drewnianych rynien dolnych...
|
 |
... ale "po drodze" solanka częściowo odparowuje wodę na gęsto
ułożonych wiązkach gałązek tarniny. To najważniejszy element tężni. Tu
wytwarza się cenny mikroklimat bogaty w ozon. W sąsiedztwie obowiązkowo
spaceują
kuracjusze. Solanka przebywa swą drogę przez materac tarninowy conajmniej
pięciokrotnie.
|
 |
Po latach eksploatacji skamieniałą tarninę wymienia się na
nową. (Skamieniałe gałązki można kupić w kramie z pamiątkami.) Sól
znakomicie konserwuje belki drewniane i podstawa konstrukcji tężni jest
długowieczna.
|
 |
Stężona solanka kierowana jest rurociągiem do warzelni.
Jest to zabytkowa dziś manufaktura, gdzie w gigantycznych żeliwnych
wannach podgrzewana jest solanka, aż do uzyskania sypkiej, białej soli.
Resztki soli gorszego gatunku sprzedawane są jako szlam leczniczy, a
resztka cieczy rozprowadzana jest jako ług (także leczniczy).
|
 |
Dawno temu do warzelni wiodla bocznica kolejowa. Dziś
zastąpiono ją rurociągiem i ciężarówkami. Bocznica wiedzie wzdłuż Parku
Zdrojowego; po torach nie ma już śladu - można odbyć tędy miły spacer do
samej manufaktury.
|
 |
Ciechocinek jest czlonkiem Związku Miast Nadwiślańskich. Nietrudno
stąd wnosić, że miasto leży nad Wisłą. Wybierzmy się na spacer nad rzekę.
Można
przejść Parkiem Zdrojowym i sąsiadującym nasypem dawnej bocznicy do
warzelni i dalej ulicą Traugutta do Słońska Gornego, lub ulicą
Mickiewicza, która przejdzie niebawem w drogę polną i zobaczymy pejzaż
jak na zdjęciu obok. (Chaty na horyzoncie, to Słońsk Górny.)
|
 |
Słońsk, to ulicówka położona wzdłuż wału wiślanego. Tablica głosi, że nie
wolno po nim jeździć, ale spacery nie są zabronione.
|
 |
Ulica Słońsk Górny wiedzie doliną Wisły do Nieszawy. Jeszcze na terenie
Słońska spotkamy przy niej (po lewej) malowniczą sosne, zupełnie
uschniętą...
|
 |
... za nią opuszczony cmentarzyk potomków dawnych osadników holenderskich.
|
 |
Niżej nad Wisłą położony jest Słońsk Dolny. Mniej ciekawy, choć można w
nim odwiedzić "kanał" służący dawniej galarom wiślanym do zbliżenia się do
warzelni, skąd ładowano cenny produkt - ciechocińską (słońską) sól
warzoną. |
 |
Pomiędzy obu Słońskami, administracyjnie w Górnym, położona była niegdyś
wyspa o nazwie Kępa Dzikowska. Gospadarzyło na niej dziesięciu rolników
(bo ziemia tu żyzna). Kłopot w tym, że na wyspę można było dotrzeć
jedynie łódką. Ani krowa, ani koń do łódki nie mieściły się, przeto
łączność ze światem (i wymiana handlowa) wielce była utrudniona. Na
dodatek władze żądały od mieszkańców wyspy dodatkowego podatku za
gospodarzenie w "strefie podmiejskiej" (tylko 2km do centrum miasta). Już
ponad 30 lat temu usypano
groble łączącą wyspę z lądem. Na zdjęciu "nie wyszła", bo zrobiło się
ciemno.
Katastrofalny stan nawierzchni, to ślad działalności fal powodziowych.
|
 |
"Wysoka woda" niesie wiele mułu i innych materiałów, przeto zamknięte
groblą ramię Wisły stało się po 30 latach zarośniętą doliną z oczkami
stojącej wody.
|
 |
Na pewno można przejść tędy suchą nogą. Tak więc Kępa Dzikowska przestała
być wyspą, co jako pierwszy komunikuję Szanownym Czytelnikom
przedstawiając na dowód dwa ostatnie zdjęcia. |
 |
Niestety, brzeg Wisły bardzo się od Ciechocinka oddalił, bo wyspa była
szeroka, żywiła wszak 10 rodzin. Nie wiem, jak to się stało, że rdzenni
mieszkańcy po usypaniu
grobli gdzieś się przesiedlili. (Dobrowolnie?) Teraz gospodarzy tu zakład
przetwórstwa warzywnego z odległego Wagańca.
|
 |
Przejdźmy nad brzeg królowej naszych rzek. To dodatkowy kilometr
spaceru...
|
 |
... ale warto ...
|
 |
... możemy z satysfakcją stwierdzić, że sprawdziliśmy, że wszystko się
zgadza, że Ciechocinek jest rzeczywiście miastem nadwiślańskim.
|
 |
Zapraszam na spacer po Parku zdrojowym. Zaczyna się koło źródła "grzyb" i
biegnie w kierunku Wisły ograniczony z prawej ulicą Traugutta, z lewej
nasypem rozebranej bocznicy kolejowej. W każdym przyzwoitym parku musi być
stawek z łabędziami...
|
 |
... i z wodotryskiem.
|
 |
Wiele okazów flory. Kiedyś były one opatrywane tabliczkami z nazwami.
Zresztą sam park kiedyś był ogrodzony. Na zdjęciu ginkgo biloba w
jesiennej
szacie.
|
 |
Pospacerujmy parkowymi dróżkami korzystając z resztek jesiennego słońca...
|
 |
...
|
 |
... najładniej prezentują się brzozy, które stosunkowo późno pozbywają się
listków.
|
 |
Zabytkowa muszla koncertowa zapewnia znakomitą akustykę. Po drugiej
stronie "widowni" budynek zabytkowej pijalni wód mineralnych. Aktualnie
budynek ten jest konserwowany.
|
 |
Główna aleja parku świeci pustkami. Kuracjusze preferują spacery wzdłuż
tężni.
|
 |
A to nasyp dawnej bocznicy kolejowej do warzelni. Tu nikt nie sprząta,
możemy pobrodzić w żółtych klonowych liściach.
|
 |
Do obszaru tężni nr 1 przylega piękny Park Tężniowy. Spokojnie tu, cicho i
bardzo kolorowo.
*
*
|
 |
Jest jeszcze trzeci park. Nazywa sie Sosnowy. Może troszkę zaniedbany.
|
 |
Wygląda na to, że architektura tego parku bazuje na fragmencie prawdziwego
lasu sosnowego.
|
 |
Położony w centrum miasta kościół rzymsko-katolicki jest wyjątkowo piękną
budowlą neogotycką. Nie jest w stanie pomieścić wszystkich wiernych.
|
 |
Cerkiew prawosławna położona tuż przy Parku Sosnowym zbudowana jest w
stylu "zauralskim". (Tak twierdzi ksiądz prawosławny, który chętnie
informuje kuracjuszy o historii kościoła i życiu swej bardzo rozległej
parafii.)
|
 |
W cerkiewce regularnie odbywają się nabożeństwa dla kuracjuszy połączone z
krótkim wykładem dla zwiedzających.
|
 |
Po Ciechocinku najpraktyczniej poruszać się pieszo. Kierowcy nie znający
miasta mają tu sporo kłopotu, bo na większości ulic
obowiązuje jeden kierunek ruchu. Przy dworcu jest postój taksówek, ale w
kurorcie większe grupy wynajmują konne omnibusy... |
 |
... samotni pasażerowie, lub pary, mogą korzystać z riksz ...
|
 |
... a zamiast autodorożki najlepiej wynająć prawdziwą dorożkę konną.
|
 |
Dworzec kolejowy jest dziewiętnastowiecznym zabytkiem, podobnie jak
dworzec w pobliskim Aleksandrowie Kujawskim. Jak na obecne potrzeby jest
to gmach stanowczo za wielki. Rozgościła się w nim księgarnia "taniej
książki", jakaś agencja nieruchomości i parę innych punktów zupełnie z
koleją nie związanych. Przy dworcu przystanek autobusowy. Balustradka po
prawej stronie zdjęcia należy do teatru zdrojowego. |
|
Aleje, skwery, planty, pasaże, ogrody przysanatoryjne, klomby - to tylko
niektóre elementy architektury "dzielnicy uzdrowiskowej". Po lewej aleja
AK, niżej kilka innych migawek z miasta.
*
*
*
|
|
Typowa uliczka "dzielnicy willowej". Sporo tu "pensjonatów", w których
każdy turysta łatwo znajdzie kwaterę.
|
 |
To zdjęcie przedstawia szkołę podstawową nr 3 (przy ul. W.P.), którą
"poświęcił" przed laty sam
Aleksander Zawadzki. Szkoła nosiła jego imie, a na widocznym pustym cokole
spoczywało kiedyś popiersie ojca
tej podstawówki. Obecnie szkoła przekształcana jest w gimnazjum. |
 |
Niestety wiele budynków sanatoryjnych woła o pilny remont. Odnosi się
wrażenie że reformy nie przynoszą korzyści miastu, które rozbudowało się
trochę "na wyrost". |